Muszę przyznać ,że od dawna nic nie zamieszczałam na blogu. Przyrzekam, że zimową porą postaram się nadrobić zaległości.
Lato wprawdzie nie było tak paracowite w decu, ale coś tam wyszło spod moich rąk.
Dzisiaj podzielę się z wami moją przygodą z kamieniem i jego historią. Uczyniłam decoupage w kamieniu, ale za namową mojej bratowej. Czy jestem z niego zdowolona ? No nie wiem,chyba nie do końca, ale ważniejsze, że podoba się osobie, do której finalnie kamień trafił na działkę.
Kamień to szary otoczak, który pomalowałam białą farbą akrylową ( śnieżka).
Następny etap pracy to serwetki z motywem lawendy. Przyklejone klejem do decu.
Polakierowane kilka razy. Domalowana zielona trawka i jest.
Zastanawiam się jak wytrzyma zimę?
Wcześniej tak sobie leżał samotny koło małego krzaczka.

Jednak po wakacjach powędrował ze wschodu Polski na zachód, by tam w towarzystwie innych zwykłych, szarych braci kamieni nabrać nieco wyrazu.
Dziękuję za opinie i cenne rady. Pozdrawiam Ewa
Lato wprawdzie nie było tak paracowite w decu, ale coś tam wyszło spod moich rąk.
Dzisiaj podzielę się z wami moją przygodą z kamieniem i jego historią. Uczyniłam decoupage w kamieniu, ale za namową mojej bratowej. Czy jestem z niego zdowolona ? No nie wiem,chyba nie do końca, ale ważniejsze, że podoba się osobie, do której finalnie kamień trafił na działkę.
Kamień to szary otoczak, który pomalowałam białą farbą akrylową ( śnieżka).
Następny etap pracy to serwetki z motywem lawendy. Przyklejone klejem do decu.
Polakierowane kilka razy. Domalowana zielona trawka i jest.
Zastanawiam się jak wytrzyma zimę?
Wcześniej tak sobie leżał samotny koło małego krzaczka.

Dziękuję za opinie i cenne rady. Pozdrawiam Ewa